Zespół nagłej śmierci niemowlęcia (SIDS)

Śmierć łóżeczkowa, czyli zespół nagłej śmierci niemowlęcia (SIDS) to nagła, nieoczekiwana śmierć niemowlęcia podczas snu. Stwierdza się go wtedy, gdy wykluczone zostają inne potencjalne czynniki mogące spowodować zgon dziecka, takie jak choroby, nieszczęśliwy wypadek czy przemoc. Najczęściej występuje między 2 a 4 miesiącem życia, więcej przypadków odnotowuje się w chłodnych porach roku. Obecnie nie są znane dokładne przyczyny śmierci łóżeczkowej, chociaż teorii na ten temat jest wiele. Wiadomo, że związana jest z zaburzeniami krążeniowymi i oddechowymi, być może także metabolicznymi, a także że najbardziej narażone na nią są dzieci urodzone przed terminem oraz z niektórymi schorzeniami. Nie jestem naukowcem ani lekarzem, skupię się zatem na tym, co nas, rodziców, najbardziej interesuje, czyli na zapobieganiu.

Odkąd urodziła się moja córka bardzo bałam się, aby nic jej się nie stało. Pamiętam pierwsze tygodnie, kiedy co chwila biegaliśmy z mężem na zmianę do jej łóżeczka. Nasłuchiwaliśmy, szczególnie w nocy, co chwilę sprawdzaliśmy, czy oddycha, czy nie zakrztusiła się, czy śpi spokojnie. Patrząc na kalendarz odliczałam dni i czekałam, aż ryzyko śmierci łóżeczkowej zacznie spadać. Dopiero wtedy trochę odetchnęłam, chociaż do dzisiaj, pomimo, że Lila ma już 11 miesięcy, nie zasnę jeśli do niej nie zajrzę i nie położę na niej delikatnie ręki, aby wyczuć ruchy klatki piersiowej. Wiem, że lepiej by było dla całej naszej trójki, gdybyśmy po prostu spokojnie spali, ale być może dzięki instynktowi rodzicielskiemu jesteśmy szczególnie wyczuleni na wszystkie niepokojące symptomy w tym najbardziej niebezpiecznym okresie.

Na szczęście według specjalistów mamy realny wpływ na stopień ryzyka związanego z zespołem nagłej śmierci niemowlęcia i możemy znacznie zmniejszyć zagrożenie stosując się do poniższych rad:

  1. Odpowiednia pozycja podczas snu – niemowlę zawsze kładziemy spać na plecach, na brzuszku może leżeć tylko wtedy, gdy cały czas je obserwujemy.
  2. Odpowiedni materac – powinien być twardy i nowy (nieużywany).
  3. Odpowiednia pościel – prześcieradło powinno ściśle przylegać do materaca, najlepiej użyć takiego z gumką. Do łóżeczka nie wkładamy żadnych poduszek ani innych rzeczy, które mogą spowodować uduszenie dziecka. Najlepiej zrezygnować też z kocyka i kłaść dziecko spać w śpiworku. Śpiworki są cieńsze i grubsze, można zatem dobrać odpowiedni do pory roku. U nas sprawdzają się rewelacyjnie.
  4. Odpowiednia temperatura – nie chcemy, żeby dziecko w nocy zmarzło, ale pamiętajmy, aby go nie przegrzewać. Przegrzewanie może przyczynić się do wystąpienia bezdechu.
  5. Unikanie dymu tytoniowego – nikomu nie wolno palić w pobliżu naszego dziecka.
  6. Karmienie piersią – jeśli to możliwe, karmmy dziecko jak najdłużej. Dzięki temu znacznie minimalizujemy ryzyko wystąpienia SIDS.
  7. Smoczek? – według niektórych badań stosowanie smoczka również przyczynia się do zmniejszenia ryzyka.
  8. Co za dużo, to niezdrowo – nie zaleca się stosowania klinów czy też innych pomocy służących do utrzymania przez dziecko odpowiedniej pozycji podczas snu.
  9. Bezpieczeństwo dziecka podczas spania w jednym łóżku z rodzicami – jeśli niemowlę śpi z nami, powinniśmy zastosować takie same zasady, jakim podlega oddzielne łóżeczko. Nie wolno spać z dzieckiem w jednym łóżku po spożyciu alkoholu czy też leków wywołujących głęboki sen.

Stosowaliśmy się do wszystkich wyżej wymienionych zasad. Poza tym pamiętamy o wietrzeniu mieszkania, a pod łóżko z jednej strony podłożyliśmy książki, aby główka dziecka była wyżej. Było to zalecenie pediatry w związku z dość mocno nasilonym refluksem niemowlęcym. Cieszę się, że okres ryzyka mamy już za sobą, ale muszę przyznać, że nadal odczuwam strach gdy natrafiam na wzmianki w mediach dotyczące śmierci łóżeczkowej.

Postanowiłam napisać powyższy artykuł, ponieważ uważam, że temat ten jest bardzo istotny i należy o nim mówić. Tym bardziej, że podczas rozmów z rodziną i znajomymi zauważyłam, że nie wszyscy słyszeli o zespole nagłej śmierci niemowląt. Teoretycznie szpital wypisujący matkę i dziecko do domu po porodzie powinien poinformować, jakie są w związku z nim zalecenia, ale widocznie lekarze i położne nie zawsze o tym pamiętają. Dlatego dowiadujmy się i doczytujmy na własną rękę, ponieważ znajomość kilku podstawowych zasad może uratować życie dziecka.

Po przeczytaniu Waszych komentarzy postanowiłam napisać jeszcze o monitorach oddechu. Znalazłam bardzo skrajne opinie na temat tego typu urządzeń. Sama z nich nie korzystałam, ale wiem, że zalecane są wcześniakom oraz dzieciom z zaburzeniami oddychania. Jakie są Wasze doświadczenia z monitorami oddechu? Stosowaliście? Uważacie, że powinno się ich używać także w przypadku zdrowych dzieci?

Komentarz

Komentarz