Gdy rodzi się nasze pierwsze dziecko, z niepokojem śledzimy wszelkiego rodzaju tabelki , wykresy i karty opisujące prawidłowy rozwój. Słuchamy opowieści znajomych i rodziny, o tym, kiedy i czego dzieci powinny się nauczyć. Matki słuchają „mądrości”, według których niemowlę w wieku pół roku powinno siadać, a gdy skończy rok – koniecznie chodzić. Czytamy książki i artykuły w Internecie i gdy tylko nasze dziecko odstaje, według nas, od normy, zaczynamy martwić się. A jeszcze gdy po drodze trafią się problemy z napięciem mięśniowym, asymetrią bądź inną nieprawidłowością wpływającą na rozwój ruchowy dziecka, wpadamy w panikę. Ja spanikowałam. Przyznaję się. Zamartwiałam się dzień i noc, że moje dziecko nie rozwija się prawidłowo. Że jest chore… W końcu trafiłam do pewnego ośrodka rehabilitacyjnego i do świetnego terapeuty. I co się okazało? Dziecko powinno się nauczyć siadać i raczkować do 12 miesiąca życia. Jeśli do tego czasu się nie nauczy – dopiero wtedy należy zacząć się martwić. Poza tym naoglądałam się chorych dzieci. Naprawdę chorych. I doszłam do wniosku, że nie mam najmniejszego powodu, żeby czepiać się swojego dziecka. Kolka, refluks, wzmożone napięcie, asymetria – to dolegliwości, które minął, które można leczyć, a objawy łagodzić. Nie należy ich bagatelizować, ale też nie powinny spędzać nam snu z powiek. A zatem jeśli tylko coś nas martwi, od razu zgłośmy się do dobrego specjalisty. On nas uspokoi i powie, jak działać, żeby dziecku pomóc. Nie porównujmy naszego bobasa z niemowlęciem koleżanki. Każde dziecko ma swoje tempo rozwoju, a moment, kiedy zacznie zdobywać różne umiejętności, jest zapisany w genach. Dajmy mu czas i stwarzajmy odpowiednie warunki, a na pewno wkrótce nas pozytywnie zaskoczy 🙂

Komentarz

Komentarz