„Brawo! Nie przeszkodziłaś w rozwoju swojej córki!” Takie słowa usłyszałam ostatnio od mojej przyjaciółki. No cóż, należało mi się. Moja córka od jakiegoś czasu je chrupki kukurydziane. Nie chciała ich brać do ręki, więc wtykałam je wprost do jej buzi. Mąż mówił, żebym tak nie robiła. Moja mama mówiła, żebym tak nie robiła. W końcu moja przyjaciółka powiedziała to samo. Za trzecim razem zaświtała mi w głowie myśl, że chyba popełniam jakiś błąd. Od tego momentu dawałam dziecku chrupka wprost do łapki i pomagałam prowadzić tę łapkę do ust. Po krótkim czasie moja pomoc była już zbędna. Dzisiaj chrupki znikają w tempie błyskawicznym. Jaki morał tej historii? Taki, żebyśmy pozwolili swoim dzieciom na samodzielność. Samodzielność na miarę ich możliwości i wieku. Dzisiaj ośmiomiesięczny bobas sam zje chrupka. Jutro kilkulatek posprząta swój pokój. Następnie nastolatek sam odrobi lekcje i nauczy się do klasówki. A w przyszłości młody człowiek zadba o siebie i swoją rodzinę. Dajmy naszym dzieciom szansę, niech pokażą, co potrafią, niech próbują, a za którymś razem uda im się samodzielnie wykonać daną czynność. To nic, że kilka razy pobrudzą siebie i wszystko dookoła, to nic, że czasem poniosą porażkę – ona też jest im potrzebna. W końcu nadejdzie dzień, kiedy odniosą sukces i to tylko i wyłącznie dzięki swojej pracy, bez pomocy rodzica. Nie przeszkadzajmy im w rozwoju 🙂

Komentarz

Komentarz