Ostatnio, podczas wizyty u lekarza, usłyszałam kilka gorzkich słów na temat polskich matek. Pan doktor po zbadaniu mnie powiedział, że trudno, mogę się obrażać, mogę iść na skargę do kierownika przychodni, ale on i tak powie mi, co myśli. Zaintrygowana takim wstępem, poprawiłam się na krześle by siedzieć na tyle wygodnie, na ile ból pleców pozwalał, i z niecierpliwością czekałam, co też takiego ciekawego usłyszę po tym intrygującym wstępie.

Nie wiem, czy byłam na to gotowa, ale dowiedziałam się, że jestem typową Matką Polką. Hm, no właśnie, Matką Polką, czyli kim? Kim jest ta znana wszystkim kobieta? Według pana doktora (i nie tylko) to osoba, która poświęca się dla dzieci. Dla której najważniejsze jest ich dobro i zdrowie, która walczy jak lwica, aby ich byt był jak najlepszy. Będzie bronić swego dziecka do upadłego, nie straszne jej nieprzespane noce, dźwiganie ciężarów, zarówno tych słodkich w postaci bobasów, jak i bardziej przyziemnych – zakupów. Cały czas, całą swoją uwagę poświęca potomstwu. Nie poprosi o pomoc, nie przejmie się, gdy nie ma siły, gdy coś ją zaboli. Może i czasem ponarzeka, ale i tak nic nie zmieni w swoim życiu. Jej potrzeby, pasje, zainteresowania zostały już dawno zapomniane, nie mówiąc już o jakichkolwiek przyjemnościach. Leżą sobie odłogiem, zakurzone, czekając aż dzieci podrosną, pójdą do szkoły, będą pełnoletnie, skończą studia, kupią mieszkanie… Czy jest szczęśliwa? Ależ tak, przecież jej dzieci mają wszystko, a ich szczęście jest jej szczęściem. A tak naprawdę? To nie bardzo…

Przez społeczeństwo taka postawa jest akceptowana, często podziwiania, czasem wręcz oczekiwana. Jest to bardzo szkodliwe dla młodych matek, które przecież chcą być jak najlepszymi mamami dla swoich dzieci, bo kochają je i pragną dla nich tego, co najlepsze. Starają się aż za bardzo. Dziecko zawsze będzie na pierwszym miejscu, a tu jeszcze i dom posprzątać trzeba, ugotować, uprasować, o męża zadbać.

Inną sprawą jest to, że z czasem Matka Polka ewoluowała a Matkę Idealną. Czyli taką, która poza tym, że jest Matką Polką, jest zawsze zadbana, ładnie ubrana, umalowana i uczesana, robi mydełka dla dzieci, na balkonie uprawia ekologiczne warzywa, a jeszcze i zabawkę sensoryczną sama zrobi. Oczywiście te wszystkie piękne chwile utrwali na zdjęciach, które pojawią się w Internecie. To nic, że czasem jej idealny świat wygląda tak dobrze tylko na fotografii, przecież nikt nie musi o tym wiedzieć. A inne, nieidealne matki, patrząc na te sielankowe obrazki zastanawiają się, co z nimi jest nie tak, że nie potrafią być perfekcyjne w każdej sferze swojego życia.

Czas powiedzieć: stop! Żadna z nas nie jest idealna. Kochamy swoje dzieci ponad życie, ale nie oznacza to, że mamy się dla nich poświęcać. One wcale tego nie chcą i nie oczekują. A nawet pokuszę się o stwierdzenie, że poświęcając się dla nich, tylko je unieszczęśliwiamy. Bo jaki dajemy im wzór? Osoby wiecznie zabieganej, niezadowolonej, niedbającej o własne potrzeby? Nie chcę, aby moja córka wyrosła na taką kobietę. Chcę, aby umiała zadbać o innych, ale też o siebie, żeby była szczęśliwym, spełnionym człowiekiem. A żeby taka była – ja sama muszę taka być. W końcu szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko.

Dlaczego dostało mi się tak od pana doktora? Ponieważ skupiając się tylko i wyłącznie  na dziecku, zapomniałam o swoim zdrowiu. Ignorowałam ból, poprzez który moje ciało chciało mi powiedzieć, że coś jest nie tak i powinnam się nim zająć. Zaniedbując siebie wcale nie dbałam bardziej o córeczkę, nie kochałam jej mocniej, nie uszczęśliwiałam jej. Dziewczyny, pamiętajmy o sobie i swoich potrzebach! O zdrowiu przede wszystkim, ale także o zainteresowaniach czy przyjemnościach. Nasze dzieci zasługują na radosne, uśmiechnięte mamy dbające nie tylko o nie, ale także o siebie! Dawajmy z siebie dużo, ale też przyjmujmy. Mężowie, babcie, dziadkowie czy inne osoby na pewno zawsze chętnie nam pomogą, trzeba tylko poprosić. Albo otworzyć się na tę pomoc. Jeśli będziemy szanować siebie i swój czas, inni także będą nas szanować. Kochajmy, ale kochajmy mądrze 🙂

Komentarz

Komentarz