Ostatnio w Internecie rozgorzała dyskusja temat brzucha jednej z celebrytek. Młode mamy czy chcą, czy nie chcą, muszą na niego patrzeć, bo jest wszędzie. Brzuch ładny, płaski, ale generalnie nic wyjątkowego w nim nie ma poza jednym… Zaledwie kilka tygodni temu znajdowało się w nim jeszcze dziecko. A on wygląda, jakby o niczym takim nie miał pojęcia. Oczywiście internauci podzielili się na dwa obozy – jeden podziwia, drugi krytykuje. O ile rozumiem podziw – sama chciałabym mieć taką figurę, to jednak rozumiem także krytykę. Kobiety są obecnie bombardowane wyidealizowanymi wizerunkami, stawia się przed nimi ogromne wymagania: mają być piękne, młode, wykształcone, oczytane, mają mieć ciekawe pasje, robić karierę, ale także mieć dzieci i być spełnionymi matkami, piec domowe ciasta, perfekcyjnie sprzątać dom, gotować, robić własnoręcznie ekologiczne zabawki i Bóg wie co jeszcze… Wiem, jesteśmy mądre, mamy własny rozum, ale ciężko zupełnie odciąć się od oczekiwań społecznych. Jednak warto spróbować! Nie ma jednego przepisu na bycie szczęśliwą, spełnioną kobietą. Jedna z nas zrobi karierę, inna odnajdzie się w wychowywaniu trójki dzieci, a jeszcze inna odda swoim pasjom i podróżowaniu po świecie. Wiele kobiet potrafi połączyć różne sfery swojego życia tak, aby spełniać się na wielu płaszczyznach. Ale nierealne jest osiągnięcie ideału. Ideału, który nie istnieje. A zatem róbmy tak, abyśmy to my były szczęśliwe. Nie spełniajmy czyichś wymagań – rodziny, społeczeństwa, znajomych, lecz same dążmy do tego, co jest dla NAS ważne. Dla NAS, nie dla KOGOŚ.
A wracając jeszcze do tematu płaskiego brzucha po porodzie. Jedne kobiety szybciej dochodzą do formy, inne wolniej. Jednak w połogu (i po nim także) najważniejsze jest zdrowie i dobre samopoczucie nasze i naszego dziecka. Mój brzuch po prawie 9 miesiącach nadal nie jest płaski. Nie mam się czym chwalić, ale nie oznacza to również, że nie dbam o siebie. Mój brzuch nie jest moim priorytetem. Wierzę, że dzięki ćwiczeniom oraz czasowi kiedyś znów założę bez skrępowania kostium kąpielowy, ale póki tak się nie stanie – nie zamierzam nad tym płakać i zatruwać sobie życia. W końcu najważniejsze jest to, że jest ze mną moja Mała Dziewczynka. Jest zdrowa, szczęśliwa i taką też ma mieć mamusie 🙂 Polubmy nasze pociążowe brzuchy!

Komentarz

Komentarz